Dlaczego Hamburg? Tani bilet to nie wszystko…

Hamburg nigdy nie gościł na mojej liście miast do zobaczenia. Zdziwiłabym się, gdyby znalazł się na Twojej (chyba, że studiujesz germanistykę ;)). Miasto to nie ma tak sławetnych atrakcji jak Nowy Jork czy Rzym. A mimo że kanałów w nim jest tyle ile w Wenecji i Amsterdamie razem wziętych, przyciąga turystów… tanimi przelotami. Co tak właściwie oferuje?

Ratusz i okolice, aż do Jeziora Alster

Co prawda wnętrz Ratusza nie zwiedzaliśmy (woleliśmy się skupić na eksplorowaniu okolic), natomiast budynek z zewnątrz bardzo nam się spodobał. Jego budowę skończono pod koniec XIX wieku i od tamtej pory, niezmiennie, pełni swoją funkcję.

Ratusz widziany z Jungferstieg

Przy Ratuszu znajduje się całkiem spora śluza oraz Alsterarkaden inspirowane weneckim stylem. Znajdziemy tam różne sklepy, czekoladę Godiva i żebraków. Wspomniana śluza oddziela Kleine Alster od kanału. Pływają tam i latają również znane i jakże popularne kaczki oraz jakieś sporo większe ptaszyska, których nie potrafię zidentyfikować.

Kaczki (?) kręcące się w pobliżu Ratusza

Idąc od Ratusza przez Alsterarkaden dochodzimy do Jungferstieg oraz Binnenalster. Na horyzoncie – za dwoma mostami – maluje się Außenalster. Przy przystani Jungferstieg cumuje wiele statków wycieczkowych. W okresie letnim pewnie wszystkie wożą turystów. Szkoda, że nie trafiliśmy ani z pogodą ani z sezonem…

Szary dzień z widokiem na Jezioro Alster

Widoki z St. Michaelis

Jeśli tylko zza chmur wychodzi słońce, warto wybrać się do kościoła St. Michaelis, z którego wieży można obserwować miasto. Wejście (a raczej wjazd windą) kosztuje 5EUR. Otrzymujemy w zamian świetny widok m.in. na port…

Port w Hamburgu, suche doki, a po prawej w dole Landungsbrucken

… Hamburg Messe…

Hamburg Messe widziane z St. Michaelis

… oraz St. Pauli (i monumentalny pomnik Bismarcka – kolos widoczny na środku).

St. Pauli oraz pomnik Bismarcka (widok z St. Michaelis)

Uwaga: dzwony na wieży nie oszczędzają słuchu zwiedzających. A poza tym wieje niemiłosiernie.

Tunel pod Łabą

St. Pauli Elbtunnel, jak oficjalnie jest nazwany, został otwarty w 1911 roku i służy mieszkańcom do dziś. W związku z prowadzonymi pracami renowacyjnymi, tunel – dostosowany dla ruchu pieszego oraz kołowego – czynny jest tylko w określonych porach. Warto je sprawdzić nim się tam wybierzemy. (W weekend tunel jest zwykle udostępniony tylko dla pieszych i rowerzystów). Czynny jest też tylko jeden jego pas. Choć właściwie należałoby powiedzieć: jeden tunel, ponieważ kierunki jazdy prowadzone są osobnymi „rurami” (jakkolwiek poprawnie się to nazywa).

Wnętrze Elbtunnel

Na głębokość 24 m można zejść po schodach lub zjechać nowoczesną windą. Samochody natomiast mają do dyspozycji stare i majestatyczne windy (sztuk cztery) oparte o stalową konstrukcję. Drzwi do platform są drewniane. W połączeniu ze strażniczkami mieszczącymi się na samym dole – robi to kolosalne wrażenie.

Windy samochodowe w Elbtunnel widziane po zejściu na sam dół.

Po przejściu 426 metrów docieramy do portowej części Hamburga, skąd podziwiać możemy Landungsbrücken.

Rosyjska sowiecka łódź podwodna B-515 (U-434)

Nie mogliśmy nie skusić się na zwiedzenie tej łodzi. Byliśmy ciekawi czym różni się od pierwszej jaką widzieliśmy (fińska łódź podwodna z drugiej wojny światowej; można ją zobaczyć w Helsinkach). Co istotne, U-434 jest zanurzona. Dzięki temu doświadczyliśmy dźwięku odbijających się fal oraz przenikliwego zimna.

Sowiecka łódź podwodna U-434

Umieszczone w niej wystawy (manekiny) nieco pobudzają wyobraźnię. Bardziej jednak wpływa na nią informacja, iż łódź w której przebywamy to okręt klasy Tango, mieszczący – prócz 78 osób załogi – 30 torped o średnicy 533mm. Poza tym, pod kątem warunków sanitarnych, sowiecka i fińska łódź wygląda niemal identycznie – mimo iż U-434 wybudowana była w 1976 roku… i służyła w rosyjskiej armii do 2001 roku.

Ekspozycja w ładowni torped na pokładzie U-434

(Przereklamowane) Reeperbaum

Jak to na dzielnicę czerwonych latarni przystało – wybraliśmy się tam piątkowym wieczorem. Podczas gdy Altstadt było właściwie wyludnione, St. Pauli i Reeperbaum pękały w szwach. Wszędzie ludzie, głośna muzyka, dym papierosów, przeciskające się samochody, drag queen, żebracy i blask kolorowych świateł. Nagromadzenie tego wszystkiego potęgowało w nas uczucie kiczowatości miejsca. Cały ten chaos i zgiełk wzmagał w nas chęć opuszczenia tego miejsca w trybie pilnym. Tak nam się spieszyło (i mieliśmy tak „wysokie” poczucie bezpieczeństwa), że nawet nie zrobiliśmy zdjęć.

Elbphilharmonie (Filharmonia nad Łabą)

Budynek podziwiać można z promu 72, który cumuje tuż przy filharmonii.Imponujący budynek cieszący się jakże złą sławą. Powód? Ogromne opóźnienia w budowie ciągnące za sobą jeszcze większe koszty. W 2008 roku przewidywano, że budowa pochłonie 450 mln Euro. Końcem 2014 poinformowano już o 789 mln Euro i planowanym rozpoczęciu działalności w styczniu 2017 roku.

Projekt szwajcarskich architektów Herzog & de Meuron (znanych m.in. z adaptacji elektrowni Bankside w siedzibę Tate Modern w Londynie czy z projektu Allianz Areny w Monachium) opiera się na magazynie Kaispeicher A (dla ciekawych: przechowywano w nim kakao).

Widok z promu nr 72 na Elbphilharmonie

Imponuje pomysł wykorzystania przestrzeni, jaką oferować będzie ten najwyższy w mieście budynek… mieszkalny. Elphi, jak nazywają go Niemcy, ma być nie tylko siedzibą filharmonii. Będą znajdować się w nim również biura i mieszkania.

HafenCity i Speicherstadt

Traktowane przez wielu jako osobne dzielnice, nowoczesne HafenCity i historyczne Speicherstadt formalnie stanowią całość. Razem oferują fantastyczny wgląd w rozwój miasta od XIX wieku. Z jednej strony ultra nowoczesna dzielnica, która jest wynikiem trwającej rekultywacji.

Fragment części mieszkalnej HafenCity

Z drugiej ciągle funkcjonujące, stare, ceglane magazyny. Fenomenalnie wyglądające szczególnie wieczorem.

Malownicze Speicherstadt

Rekultywowana część HafenCity jest już domem i miejscem pracy dla setek – jeśli nie tysięcy – osób. Łączy w sobie prostą i funkcjonalną architekturę z dużą ilością zieleni i przestrzeni publicznych. Część mieszkalna płynnie przechodzi w strefę biurową i edukacyjną. Od 2012 roku, HafenCity skomunikowane jest z centrum miasta za pomocą metra (linia U4), które zatrzymuje się tam na dwóch stacjach: Überseequartier oraz HafenCity Universität. Warto też wspomnieć, że duże obszary HafenCity ciągle są przygotowywane pod zabudowę (planowy koniec inwestycji to 2020-2030 rok).

Stacja metra HafenCity Universitat

Fabryka Airbusa

Ależ miało być pięknie: zwiedzanie fabryki podczas spontanicznego weekendu. Tja. Zderzyliśmy się z rzeczywistością. Niestety do kolejki trzeba zapisywać się z minimum 4-tygodniowym wyprzedzeniem poprzez stronę internetową. Trudno też dołączyć do jakiejś grupy zwiedzających, ponieważ jest to często stosowana praktyka. Mimo usilnych starań i uber uprzejmych maili nie udało nam się zwiedzić fabryki.

Podsumowanie

Nie potrafię wskazać jednego miejsca, dla którego warto wybrać się do Hamburga. Mnie zachwyca po prostu ład przestrzenny jaki panuje w tym mieście. W harmonijny sposób mieszają się w nim stare ceglane magazyny i szklane biurowce. Styl budynków łączy prostota, funkcjonalność i elegancja. Poszczególne strefy i funkcje miasta płynnie przechodzą jedna w drugą. W Hamburgu jest też miejsce na zieleń i przestrzenie publiczne. Może więc warto pojechać tam by zobaczyć jak wygląda porządnie zagospodarowane miasto?

2 komentarze

  1. Podoba mi się Ratusz i HafenCity, zwłaszcza na zdjęciu wieczornym. Piękne zdjęcie, swoją drogą. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.