Dobry wieczór, Tokio (2014-04-29)

Processed with VSCOcam with c1 preset

Kiedy o 18.12 czasu lokalnego lądowaliśmy na Naricie, witał nas rzęsisty deszcz. Zapadał zmrok, mokry asfalt odbijał feerię lotniskowych świateł. Dotarliśmy, jesteśmy. „Uszczypnij mnie”.

To się dzieje naprawdę.

Powoli wychodzimy z samolotu. Bagaż podręczny, dokumenty. Świeżo uzupełnione oświadczenia celne? Są.

O czym trzeba pamiętać:
Aby wjechać do Japonii potrzebujemy wizy. Otrzymuje się ją na wjeździe. Warunkiem jest posiadanie paszportu ważnego 3 lub 6 miesięcy (w różnych źródłach znalazłam różne dane) po planowanej dacie wylotu.
Ponadto, trzeba znać (jeśli nie pamiętać, to mieć pod ręką by sprawdzić) numer powrotnego lotu. Potrzebny jest on do uzupełnienia kwitów na wjazd.
Kwity na wjazd, czyli oświadczenia celne, otrzymuje każdy pasażer samolotu lecącego do Kraju Wschodzącego Słońca. O ile dobrze pamiętam, było to gdzieś nad Koreą.
Przed przyjazdem sprawdź bardzo dokładnie czego nie można wwozić (szczególnie jeśli chcesz zabrać ze sobą leki), ponieważ lista substancji jest długa i szczegółowa.

Odbieramy bagaż, który na taśmie dostępny jest właściwie od razu. Rączką ułożony do zewnątrz. Każda. Kolejna. Walizka. Jak przekonamy się jeszcze wielokrotnie, jest to standard na japońskich lotniskach.

„Nie wolno wwozić jedzenia. Mam jabłko, nie wyrzucę.”
„No to wcinaj, jeszcze granicy nie przeszliśmy.”

5 minut później stoimy już przy pierwszej kontroli. Pan w eleganckim mundurze łamaną angielszczyzną zadaje kilka pytań. Czy jesteśmy razem, po co przyjeżdżamy, na jak długo, gdzie będziemy przebywać. Wymieniamy kolejno: Tokio, Osaka, Kyoto, Hiroshima, Okinawa i znów Tokio. Na wieść o Okinawie Japończyk uśmiecha się i pozwala przejść dalej.

Kolejna bramka, potwierdzenie tożsamości, wbicie wizy do paszportu. Równo, pieczołowicie, na pierwszej wolnej stronie. Mój pedantyzm jest zachwycony.

Czas na Narita Express (NEX). Próbujemy kupić bilet w automacie. Przegrywamy. Idziemy do kasy, bo wcześniej na stronie Japan Rail czytaliśmy o promocji. Mamy problem się porozumieć, ale w końcu się udaje. Idziemy na peron. Nieprzyzwyczajeni do braku alfabetu łacińskiego, czujemy się niepewnie.

Wsiadamy do pociagu, jedziemy, stoimy, stoimy, stoimy… Coś mówią po japońsku… Hmm… Jest pustawo, prócz nas w wagonie kilkoro turystów biegłych w japońskim jak my. Pojawia się informacja po angielsku o możliwości zmiany pociągu na linie, których nazwy nic nam nie mówią. Trudno, czekamy.

nex

W końcu pociąg rusza, pędzi. W pociągu catering, w nim sushi. Małe bento za 370JPY (ok. 12-13PLN). Bierzemy. W zestawie dostajemy pałeczki drewniane (jednorazowe) oraz nawilżoną chusteczkę.

Dojeżdżamy w końcu do Tokio Station. Z niemałym trudem znajdujemy wyjście. Rozglądamy się. Jest już po 21.00, ciemno, z góry spoglądają na nas wierzowce. Lekkie oszołomienie, kilka zdjęć (syndrom „o, zobacz! Ulica! I następna! O jaaa, budynek!” towarzyszył nam przez pierwsze 2-3 dni). Wydruk z potwierdzeniem rezerwacji i mapką przygotowany. No to idziemy.Co nas zaskoczyło?
– znajomość angielskiego w Japonii nie jest powszechna
– brak/niewielka ilość informacji dostępnych po angielsku
– rewelacyjne bento za grosze
– pedantyczna czystość
– konieczność wypełnienia oświadczenia celnego w samolocie

Trochę błądzimy próbując opanować emocje. Rozbiegane oczy chłonące każdy szczegół krajobrazu, zmęczenie. Całe szczęście już nie pada.

Błądzimy trochę bardziej, bo „na street view to wyglądało podobnie i tu chyba w lewo…”

Trafiamy do hotelu. Z tej samej sieci, ale nie do tego gdzie mamy rezerwację. Angielski na recepcji – słabo…

Rezerwacja w wersji japońskiej tłumaczy zamieszanie. To pierwszy, ale nie ostatni raz kiedy dwujęzyczny wydruk ułatwia nam życie.

W końcu trafiamy tam gdzie powinniśmy. Meldunek, kąpiel i sen. Jesteśmy wymęczeni, mimo iż cały lot smacznie przespaliśmy (na tyle na ile to możliwe w samolocie). Śpimy bite 8 godzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.