Czym jest lot „open jaw” oraz czy warto kupić taki bilet

Kupno biletów lotniczych to zwykle największy jednorazowy wydatek podczas planowania podróży. Aby go zminimalizować szukamy promocji czy błędów cenowych. Jednak często takie okazje wiążą nam ręce. W przypadku bogatego programu zwiedzania może się okazać, że to co pozornie oszczędzimy, opłacimy naszym czasem. Jeśli chcesz zwiedzić wiele miejsc, może warto rozważyć zakup biletu open jaw?

Co to jest lot open jaw?

Połączenie typu open jaw to powrotny bilet lotniczy, który operuje na trzech miejscach:
* albo miejsce, z którego wracamy jest inne niż cel podróży (lecimy z punktu A do punktu B i wracamy z punktu C),
* albo miejsce, do którego wracamy jest inne niż to, z którego wyruszaliśmy w podróż (lecimy z punktu A do punktu B i wracamy do punktu C).

Jeśli wyobrazimy sobie, że łączymy te trzy punkty, to rysuje nam się „otwarta szczęka”.

Przykład: planujesz zwiedzić Niemcy od północy do Bawarii. Z punktu A (np. Kraków), kupujesz bilet do Hamburga (punkt B), a bilet powrotny z Monachium (punkt C) do Krakowa (punkt A). Na miejscu przemieszczasz się na innych biletach lotniczych, samochodem, pociągiem – jak tylko sobie zaplanujesz.

Przykładowe połączenie open jaw

Czy warto lecieć open jaw?

Lot open jaw ma sens przede wszystkim wtedy, kiedy planujemy zwiedzić wiele miejsc, a przez to przemieszczać się w określonym kierunku. Nie musimy zamykać się tylko w ramach jednego kraju – możemy lecieć np. do USA i wracać z Kanady. Co nam to daje?

Przede wszystkim, oszczędzamy nieco czasu i pieniędzy na powrót do miejsca B. Oczywiście, wiele tu zależy od pokonywanych odległości oraz długości naszego urlopu. Załóżmy, że chcemy zwiedzić USA od wybrzeża do wybrzeża, zaczynając w Nowym Jorku. Powrót z San Francisco do Nowego Jorku na osobnym bilecie, a dopiero później samolot do kraju (przykładowo: po kilku godzinach lub też dopiero następnego dnia) to opcja niekoniecznie wygodna. Jeśli weźmiemy pod uwagę konieczność zorganizowania kolejnego noclegu, zakup dodatkowego biletu, zmęczenie wynikające z podróży i związany z tym stres to okazuje się, że jeden dzień urlopu stracimy na ułożenie i wykonanie logistyki.

Kolejne pytanie to koszty. Z moich obserwacji wynika, że bilety open jaw są nieco droższe niż bilety standardowe. Jeśli jednak policzymy koszty (nie tylko finansowe, ale też czasowe) to okazuje się, że per saldo wyjdzie na to samo przy jednoczesnym ułatwieniu sobie życia.

W ubiegłym roku podróż do Japonii odbywaliśmy lotem Warszawa -> Tokio -> Warszawa. Do Tokio wracaliśmy z Okinawy (o której z pewnością jeszcze napiszę). Owszem, lot na tej trasie był niezapomniany, ale trwał swoje i wygenerował nieco dodatkowych kosztów. Tegoroczną podróż do Stanów odbyliśmy już na open jaw. Lecieliśmy z Krakowa do Nowego Jorku, wracaliśmy z Waszyngtonu. Był to absolutny strzał w dziesiątkę: ułożyliśmy wygodnie plan zwiedzania, nie musieliśmy myśleć o powrocie do Nowego Jorku.

Nasza kolejna podróż to też open jaw, ale nią jeszcze zdążę się pochwalić…

2 komentarze

  1. Czekam zatem, aż się pochwalisz kolejną podróżą! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.